opublikowano: 25-07-2022, 09:43 Posłuchaj Jak informuje agencja Reuters, pracownicy brytyjskiego oddziału niemieckiej sieci dyskontów Aldi UK mają otrzymać drugą już w tym roku podwyżkę płac. Jest to kolejny sygnał, że presja płacowa na wyspach jest coraz większa. fot. Akos Stiller/Bloomberg Zobacz także Wlk. Brytania: presja płacowa coraz większa Kandydaci na nowego premiera Wlk. Brytanii zapowiadają twardą politykę migracyjną W. Brytania: Inflacja zwiększyła wartość zobowiązań wobec UE o kilka mld funtów Aldi UK, posiadający 970 sklepów w całej Wielkiej Brytanii, przekazał, że od września około 26 tys. sprzedawców otrzyma wypłatę w wielkości co najmniej 10,50 funta za godzinę. Pracownicy sklepów na terenie Londynu, mogą otrzymać nawet od 11,95 funta. Płace wzrosną odpowiednio o 4 proc. i 3,5 proc. – informuje Reuters. Jest to dowód na rosnącą presję płacową na wyspach. Inflacja w Wielkiej Brytanii osiągnęła w czerwcu poziom 9,4 proc. w skali roku, co jest najwyższym odczytem od 40 lat. Komentatorzy zwracają uwagę, że rosnącymi kosztami codziennego życia nie nadążają podwyżki płac, a te realne spadają. Urząd Statystyczny Zjednoczonego Królestwa (ONS) podał , że całkowity wzrost płac wyniósł 7,2 proc. w sektorze prywatnym i 1,5 proc. w sektorze publicznym w ciągu trzech miesięcy do końca maja, co daje ogólną średnią 6,2 proc. Po skorygowaniu danych o inflacje, wzrost płac realnych wyniósł 3,7 proc. (po wyłączeniu premii) – co jest najgorszym wynikiem od 2001 roku. © ℗
Jakie są koszty życia w Niemczech w 2022 i jak oszczędzać na codziennych wydatkach? O tym dowiecie się z tego odcinka!Odcinki na kanale co tydzień w sobotę o
Co to znaczy „godnie żyć”? Ile trzeba zarabiać, żeby „godnie żyć”? Ile pieniędzy wydawać na poszczególne sfery życia? I w końcu – Ile pieniędzy odkładać? – Odpowiedzi znajdziesz w poniższym artykule. Zapraszam do mln ludzi w Niemczech uważa się za zadłużonych – wydają więcej, niż zarabiają. W większości przypadków dzieje się tak, ponieważ żyją ponad stan lub nie są przygotowani na zdarzenia losowe takie jak: utrata pracy, wypadek, choroba, śmierć partnera. Co to znaczy „godnie żyć”? W radiu, telewizji czy na ulicy, często słyszymy hasło „godne życie” odmieniane na wiele sposobów. Co to znaczy „godnie żyć”? „Godnie żyć” to znaczy żyć w warunkach, które zapewniają podstawowe potrzeby człowieka i pozwalają mu na prawidłowy rozwój, prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie. Za hasłem „godne życie” podążają pieniądze, które w mniejszym lub większym stopniu pozwalają zapewnić człowiekowi potrzeby. Zarówno te podstawowe (dom, jedzenie), jak i te bardziej zaawansowane (samochód, wakacje). Ile trzeba zarabiać, żeby „godnie żyć”? Odpowiedź na to pytanie jest wysoce indywidualną sprawą. Ponieważ to, co jedna osoba określa mianem „godnego życia”, może wiązać się z wyższymi kosztami niż „godne życie”, o którym marzy inna osoba. Ponadto kwota, której każdy z nas potrzebuje każdego miesiąca, by opłacić rachunki, zrobić zakupy spożywcze, kupić coś do ubrania, zależy od sytuacji i potrzeb każdego z nas z osobna. Student, który mieszka z rodzicami ma zdecydowanie mniejsze wydatki niż ojciec, który jako samotny rodzic, ma trójkę nieletnich dzieci na utrzymaniu i musi spłacać kredyt mieszkaniowy. > Aktualne świadczenia i zasiłki dla rodzin w Niemczech. Lista Wracając do pytania: Ile trzeba zarabiać, żeby „godnie żyć”? – Odpowiedź jest sprawą indywidualną. Zastanów się, czego chcesz od życia, które obszary życia są dla Ciebie ważne, a które mniej. Powinieneś też wiedzieć, jakie są Twoje koszty w następujących obszarach: - życie, - jedzenie, - ubezpieczenie, - transport, - zdrowie i higiena, - czas wolny i wyjścia, - wakacje, - inne. Ile pieniędzy wydawać na poszczególne aspekty życia? To, ile każdy z nas może wydawać, zależy oczywiście od wysokości dochodów i od priorytetów, o których pisałam wyżej. > Zarobki w Niemczech. Ile aktualnie otrzymuje wykwalifikowany pracownik? Ogólnie rzecz biorąc, eksperci zalecają następujące zasady dotyczące wydatków w wybranych płaszczyznach życia codziennego: - Mieszkanie – Czynsz i koszty dodatkowe związane z utrzymaniem mieszkania nie powinny przekraczać 1/3 miesięcznych dochodów netto. W przypadku kupna domu lub mieszkania – stopa oprocentowania kredytu hipotecznego nie powinna przekraczać 35% miesięcznego dochodu brutto. - Artykuły spożywcze – Na nie trzeba zaplanować około 15% dochodów. - Ubezpieczenie – Ubezpieczenie OC jest absolutnie konieczne. To kosztuje 50 euro rocznie. Wskazane jest także ubezpieczenie wyposażenia domu. Jego koszt to około 1 000 euro rocznie. - Transport – Samochód nie powinien kosztować więcej niż maksymalnie sześć dochodów netto gospodarstwa domowego. Na ubezpieczenie, benzynę i utrzymanie samochodu trzeba przeznaczyć 15% dochodów gospodarstwa domowego. - Zdrowie/higiena – Na leki, artykuły higieniczne i tym podobne warto przeznaczyć 4% dochodu. - Rozrywka – Tutaj realistyczne jest około 10% dochodu. - Odzież – Można na nią przeznaczyć około 5% dochodu. Rada: Jeśli to możliwe, nigdy nie wydawaj całego dochodu, odłóż jego część i tutaj pojawia się kolejne pytanie. Ile pieniędzy należy oszczędzać? I na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli zgromadziłeś już pewną sumę pieniędzy, możesz sobie pozwolić na to, by mniej oszczędzać od osoby, która dopiero zaczyna odkładać pieniądze. Szacuje się, że: - osoby do 30 roku życia powinni odkładać 4-6% dochodów, - 30-latkowie – 5-8%, - powyżej 40 roku życia – 7-10%. Zdaniem ekspertów oszczędności powinny wynosić równowartość trzech miesięcznych pensji netto, by nie dać się zaskoczyć nagłym, życiowym sytuacjom. Zdjęcie: loganban Źródło:
Za godzinę pracy otrzymują oni od 9 do 15 euro brutto. Praca sezonowa może być zatem doskonałym pomysłem na podreperowanie domowego budżetu. Szczególnie, że koszty życia w Niemczech są niższe, a pracodawcy często zapewniają zakwaterowanie swoim pracownikom.
12:37😊 Praca w NiemczechOtóż chciałbym się zapytać, czy opłaca się jechać do Niemiec pracować za 8 euro da się po odliczeniu wszelkich kosztów nie przymierając głodem odłożyć z 200 euro?Pytanie kieruje do osób zamieszkałych na terenie Niemiec, lub które miały do czynienia z taką do tego zmuszony, gdyż chcę sobie zarobić na kursy Operatora CNC, a w Polsce wiadomo jak jest z pracą dla młodych jej nie ma, albo jest taka, że po dołożeniu się do kosztów rodzicom, opłaceniu przejazdów i zakupie jedzenia i jakichś ubrań w kieszeni zostają chciałbym wyjechać do Niemiec, aby przyspieszyć zbieranie funduszy na interesujące mnie kursy, na które w Polsce musiałbym odkładać wieloma 12:40 odpowiedzPaudyn221 Kwisatz Haderach Pytanie zasadnicze - jak stoisz z zakwaterowaniem? 12:43 Powiedzmy, że mam pokój do wynajęcia za 300 euro, 30 minut drogi do pracy. 12:47 odpowiedzPaudyn221 Kwisatz Haderach Nie wiem, jak to jest w stawkach godzinowych, zalozmy ze 8 brutto to jakies 5 bedziesz pracowal po 8h dziennie przez 5 dni w tygodniu, da to 800 euro na reke za miesiac. Odejmij 300 na zakwaterowanie, ze 150 na zakupy (nie wiem, jak sie stolujesz, czy robisz sam, czy jadasz na miescie), jakies okazjonalne wypady na piwo i mysle, ze spokojnie odlozysz 200 euro. W Niemczech zycie nie jest jakos wybitnie drogie. 12:52 odpowiedzPaudyn221 Kwisatz Haderach Zakladam oczywiscie, ze transport masz zogranizowany, wzglednie dralujesz na piechte? :) 12:56 Będę ciąć koszty jak się kupi się ten ''miesięczny'' i nie będzie się wydawać pieniędzy na nie było niemiecki cisnę, żeby potem się dogadać przynajmniej w stylu ''Kali chcieć jeść''. 13:16 Nie jest to najwyższa stawka, jeśli wyjechałeś zarobić to powinieneś zdecydowanie poszukać innej pracy. Kolega przez niemieckie biuro pracy znalazł w ciągu miesiąca pracę i stawka była 10-12 euro. Była to zwykła praca przy pakowaniu zabawek. Pytanie jeszcze gdzie dokładnie będziesz mieszkał. Jest dosyć duża różnica pomiędzy południem/zachodem Niemiec, a północą w kosztach życia. Dla przykładu mogę powiedzieć, że wraz z Żoną wydawaliśmy około 500-600 euro miesięcznie na wszystko inne poza mieszkaniem i chyba mogę śmiało stwierdzić, że źle nie żyliśmy. Co chcieliśmy to kupowaliśmy. Przez 3 miesiące mieszkałem sam i 300-400 euro również spokojnie powinno wystarczyć. Dużo pracowałem przez ten okres, więc raczej podstawowe tylko zakupy robiłem. Nauka niemieckiego mile widziana, Niemcy często potrafią rzucić coś w stylu "powinieneś się uczyć niemieckiego" w momencie kiedy jednak preferuje przejść na angielski aby się sprawniej dogadać. 300 euro to już całkowity koszt pokoju ? Upewnij się, bo często prąd/internet są osobno naliczane. Koszt prądu to około 60 euro miesięcznie na mieszkanie 65 m^2, internet to 25 euro w o2 najprostsza taryfa. 13:30 Kurczę, większość ofert widzę pomiędzy 7,50 - 8,50 euro parę miesięcy niemieckiego podkuję i widzę, że trzeba będzie uderzać do niemieckich pracodawców/biur pośredniczych. 14:28 nie lepiej BE/NL ??? tam sie dogadasz po angielsku i praca zaczyna sie od 10e 14:35 Mi się zawsze wydawało, że do Niemczech łatwiej się jako osoba kończąca w tym roku technikum nie mogę się pochwalić jakimś specjalnym doświadczeniem co mam co dobra znajomość języka angielskiego, podstawowa znajomość niemieckiego i doświadczenie w pracy na produkcji (nieudokumentowane - umowa zlecenie). A konkurencja jest tak duża, że zjada mnie już na chciałbym wyjechać za te 10 - 12 euro, ale czy nie wiem czy to będzie dla mnie osiągalne. 14:40 Czy masz może sprecyzowany jakiś rejon Niemiec w który chciałbyś wyjechać ? Północne Niemcy są dużo tańsze. Proponuje Berlin. Pracy jest sporo + dosyć tanio. Za 300 euro spokojnie znajdzie się pokój, a nawet taniej. Zapytam znajomego jak dokładnie on znalazł tą pracę i zorientuje się co do stawek. Zawsze i tak możesz zacząć od 8 euro brutto i ciągle szukać czegoś lepszego. Na utrzymanie Ci na pewno wystarczy przy skromnym wydawaniu oszczędzisz spokojnie te 200 euro. 14:44👍 Właśnie rozpatruje wyjazd między okolicami Berlina, a dolną Wam bardzo za cieplej się człowiekowi robi na serduchu jak widzi zainteresowanie pomocnych osób. 14:50 odpowiedzzanonimizowany37344374 Legend nieudokumentowane - umowa zleceniejak to nieudokumentowane? pracowales legalnie, wiec mozesz sobie to w cv normalnie wpisac 15:10 Nie wiem jak stoisz z niemieckim, ale tutaj masz portal gdzie możesz wyszukać pracę w danym mieście. Jeśli chodzi o Berlin to jest tego całkiem sporo: lepiej iść do jakiejś stacjonarnej agencji i dogadać się po angielsku, że Twój niemiecki jest dosyć słaby ale ciągle się rozwijasz. Oni już o Ciebie zadbają. 17:26👍 odpowiedzzanonimizowany77152931 Generał Dzięki Wielkie za widzę, mi również przyda się wielce. 22:37 odpowiedzmkk3a16 Legionista Sam mieszkam w Niemczech (w Dreznie), wiec moge opowiedziec, jak to u mnie jest z średnio wydaję jakoś ponad 700 € (takie oszacowanie za ostatni rok) a w tym mam całe wyżywienie, calkiem duze mieszkanie na obrzeżach miasta, w zasadzie cotygodniowe powroty do Wrocławia, podróże po Europie itp. zawyżają niedawne wydatki na kompa i obiektywy (razem okolo 1200 €), ale zaniżają np. brak auta albo biletu na komunikację miejską - bo do pracy chodzę na piechote albo jezdze na rowerze. 10:00 Spokojnie z takim nastawieniem i przygotowaniem do wyjazdu ogarniesz temat, jak i spokojnie coś odłożysz jeśli na coś zbierasz. Przygotowanie do wyjazdu to podstawa. Ale pytanie też, czy masz odłożoną jakąś kasę? Wiesz pierwszy miech trzeba przeżyć a z drugiej strony musisz mieć kasę na ewentualne niepowodzenia, których Ci nie życzę. Dodatkowo powiem Ci, że dasz radę wyrwać kasę za zwrot podatku jak wrócisz do kraju z Niemieckim PITem na ręku, więc będziesz miał jej jeszcze więcej ;-) 15:56 Oczywiście będzie zaplecze 3-4 tysięcy złotych się nie ruszam. 09:26 Musisz przekalkulować kwestie mieszkaniowe. Sama praca oczywiście się opłaca, a życie w Niemczech nie jest szczególnie droższe niż w Polsce, jeśli chodzi o podstawowe rzeczy, np. jakiś czas w Hannoverze, gdzie miałam 400 euro miesięcznie na życie. Połowa szła na pokój, reszta spokojnie wystarczyła na życie, wyjścia, wejścia w różne miejsca, zwiedzanie itp. Znajomy też jeździ do Niemiec do pracy na wakacje i z każdego wyjazdu przywozi sporo kasy. 13:42 polaqu123 [ gry online level: 0 - Junior ]Oczywiście będzie zaplecze 3-4 tysięcy złotych się nie bardzo dobre myślenie. Dam Ci radę co do zwrotu podatku, mnie pewna firma nauczyła, że dobrze jest zbierać bilety autobusowe i paragony za benzynę, jak będziesz do roboty dojeżdżać swoim autem= dużo większy zwrot. Zbieraj też kwity, jeśli będziesz miał opłacane mieszkanie. Zapisz adres zamieszkania w DE i miejsca pracy, zapisz sobie odległości od miejsca pracy do domu i kiedy wyjeżdżałeś do kraju i wracałeś do DE = większy zwrot :D 15:27👍 Dziękuję ślicznie za wszelkie przydatne informacje. 13:28 podrzucę Ci jeszcze linka do stronki firmy, która załatwi dla Ciebie duży zwrot w w w . tax-pol . p l - mam nadzieje, że Ci się przyda, powodzenia! :) 15:05 To ja jeszcze mogę polecić parę stronek i kanałów na youtube, które mogą przydać się wyjeżdżającym do Niemiec. A na youtube: Polak w De, Niemiecki w parę minut, Wort SchatzMoże komuś się przydadzą/ Bo mnie pomogły
Koszty życia za granicą - strona. 2016-11-03 19:24; Koszty życia 2016-03-13 16:59; Wroclaw - koszty życia 2013-01-02 02:27; Koszty życia w Londynie a zarobki 2017-09-05 14:25; Studia za granicą 2019-04-07 11:31; Studia za granicą 2020-06-03 11:09; Doktorat za granicą 2014-05-27 02:17; Internet za granicą 2023-09-12 20:11; Angielski za
#1 2015-04-22 22:05:20 pietre Member Zarejestrowany: 2012-12-12 Posty: 119 Życie w Niemczech Powiedzcie mi, czy jedna osoba zarabiając w Niemczech najniższą krajową (1200 - 1300 euro), jest w stanie się za to spokojnie utrzymać? Przypuśćmy, że chce wynająć jednopokojowe mieszkanie i korzysta z komunikacji miejskiej. Jakie są ogólnie koszty wynajmu takich mieszkań? Offline #2 2015-04-23 00:18:44 ruda Member Zarejestrowany: 2011-06-01 Posty: 817 Re: Życie w Niemczech Zależy, gdzie chcesz żyć za te 1300. Im większe miasto, tym gorzej to wygląda, zresztą tak samo jak w Polsce . Offline #3 2015-04-23 06:55:56 iza46 Member Zarejestrowany: 2012-09-07 Posty: 1482 Re: Życie w Niemczech Majac umowe z pelnymi skladkami w DE warto starcie musisz zaplacic kaucje za wynajem /ok 600eur minimum/ z gory jeden czynsz/miette/ i czesto tez prowizje maklerska /ok 700eur bezzwrotna/,2 pokojowe mieszkanie to koszt od 350eur do 700eur miesiecznie plus zuzycie wody pradu gazu oplata za abonament telewizyjny /ok 150eur mysle /,bilet miesieczny np w Heilbronn www zalezy od potrzeby wybierasz sobie. Podam stronke z ofertami wynajmu ,czasem nie ma prowizji maklerskiej www spokojnie utrzymasz sie majac miette do 400eur plus oplaty i utrzymanie siebie .Ale kokosow nie bedzie .Za to jak sie tu ma prace na niemieckiej umowie lub gewerbie z pelnymi skladkami tutaj ,to mozesz dostac kredyt na maly procent /Zinzen to procenty/.Moj syn wzial w promocji zestaw sypialny za 530eur na raty bez dodatkowych Offline #4 2015-04-23 08:06:45 ewal8 Member Zarejestrowany: 2012-06-06 Posty: 1453 Re: Życie w Niemczech Hej Pietre, jak idą poszukiwania stelli i negocjacje z firmami? Znalazłeś coś? Odnośnie życia w Niemczech, pfleger kiedyś pisał, że robiąc tam szkołę i otrzymując - nie pamiętam dokładnie ile, ale coś poniżej na pewno 1000 euro, w zależności od semestru - wynajmował mieszkanie i jakoś przeżył. Więc chyba się da, aczkolwiek, tak jak Iza pisze, szału nie będzie No i na pewno trzeba mieć coś odłożone na start. Ostatnio edytowany przez ewal8 (2015-04-23 08:07:36) Offline #5 2015-04-23 09:45:06 pietre Member Zarejestrowany: 2012-12-12 Posty: 119 Re: Życie w Niemczech Pytałem o życie w Niemczech jako alternatywie dla bycia opiekunem, bo właśnie z poszukiwaniami jest kiepsko. Po pierwsze to gdzie nie dzwonie, to mówią, że nie ma zleceń dla mężczyzn, a jeśli są to rzadko. Jeśli już coś się trafi to albo bardzo ciężkie przypadki (agresywna demencja, duża waga itp.), albo po prostu agencja kręci twierdząc, że przed podpisaniem umowy nie można skontaktować się z rodziną czy opiekunem, albo że w ogóle nie można i wszystkiego się dowiem na miejscu, umowy wysyłają do Niemiec, albo organizują wyjazd z dnia na dzień bez podania dokładnych warunków. Ogólnie jak na to wszystko patrze, to nasuwa mi się na język jedno słowo - burdel. Choć w burdelach to pewnie dbają o porządek. Nie myślałem, że będzie aż tak ciężko trafić na jakąś w miarę dobrą stelle, tym bardziej, że język oceniają mi wszędzie na komunikatywny/dobry. Czuję, że odpuszczę ten temat, bo nawet jeśli znajdę jedną stelle i porzucę pracę w Polsce, to potem mogę miesiącami przebywać na bezrobociu i szukać kolejnej stelli. Zastanawiam się nad inną pracą w Niemczech, bo szkoda mi tylu lat nauki języka. Dlatego pytam, czy na niemieckich warunkach pracy za najniższą krajową byłbym w stanie się razu zapytam. Wiem co to kalt i warmmiete. Czy jeśli Kaltmiete wynosi 300 euro, a Warmiete 400, to rozumiem, że płacąc te 400 euro mam już w tym opłaconą wodę/prąd/ogrzewanie? Co mam rozumieć przez Nebenkosten? Internet/telefon? Ostatnio edytowany przez pietre (2015-04-23 10:03:36) Offline #6 2015-04-23 10:35:15 kamila Member Zarejestrowany: 2012-10-20 Posty: 87 Re: Życie w Niemczech Warmmiete oznacza ze ze w czynsz wliczone jest ogrzewanie, a Nebenkosten to "dodatkowe" to zazwyczaj doliczany jest do kablowki albo i do telefonu stacjonarnego-postarac sie musisz sam ale w mieszkaniu zawsze jest gniazdko -to juz cos )))).Na poczatek mozesz sie przeciez starac o Sozialwohnung, troche biurokacji ale warunki maja o 100%lepsze jak w Polsce takze bez przerazenia jesli chodzi o prace dla mezczyzn jako opiekun to sprobuj w www mam kilku znajomych ktorzy pracuja w domach starcow, i sa zadowoleni wlasnie przez ta znac jak cos sie wyklaruje ))) Offline #7 2015-04-23 11:42:02 amelia Przyjaciel Forum Zarejestrowany: 2012-10-23 Posty: 4997 Re: Życie w Niemczech pietre napisał:Pytałem o życie w Niemczech jako alternatywie dla bycia opiekunem, bo właśnie z poszukiwaniami jest kiepsko. Po pierwsze to gdzie nie dzwonie, to mówią, że nie ma zleceń dla mężczyzn, a jeśli są to rzadko. Jeśli już coś się trafi to albo bardzo ciężkie przypadki (agresywna demencja, duża waga itp.), albo po prostu agencja kręci twierdząc, że przed podpisaniem umowy nie można skontaktować się z rodziną czy opiekunem, albo że w ogóle nie można i wszystkiego się dowiem na miejscu, umowy wysyłają do Niemiec, albo organizują wyjazd z dnia na dzień bez podania dokładnych warunków. Ogólnie jak na to wszystko patrze, to nasuwa mi się na język jedno słowo - burdel. Choć w burdelach to pewnie dbają o porządek. Nie myślałem, że będzie aż tak ciężko trafić na jakąś w miarę dobrą stelle, tym bardziej, że język oceniają mi wszędzie na komunikatywny/dobry. Czuję, że odpuszczę ten temat, bo nawet jeśli znajdę jedną stelle i porzucę pracę w Polsce, to potem mogę miesiącami przebywać na bezrobociu i szukać kolejnej stelli. Zastanawiam się nad inną pracą w Niemczech, bo szkoda mi tylu lat nauki języka. Dlatego pytam, czy na niemieckich warunkach pracy za najniższą krajową byłbym w stanie się razu zapytam. Wiem co to kalt i warmmiete. Czy jeśli Kaltmiete wynosi 300 euro, a Warmiete 400, to rozumiem, że płacąc te 400 euro mam już w tym opłaconą wodę/prąd/ogrzewanie? Co mam rozumieć przez Nebenkosten? Internet/telefon?Spróbuj do Paloma Pflege 24 z Wieliczki, wiem, że tam mają parę ofert. Offline #8 2015-04-23 11:45:59 squonk Member Zarejestrowany: 2014-08-11 Posty: 366 Re: Życie w Niemczech pietre napisał:Pytałem o życie w Niemczech jako alternatywie dla bycia opiekunem, bo właśnie z poszukiwaniami jest kiepsko. Po pierwsze to gdzie nie dzwonie, to mówią, że nie ma zleceń dla mężczyzn, a jeśli są to rzadko. Jeśli już coś się trafi to albo bardzo ciężkie przypadki (agresywna demencja, duża waga itp.), albo po prostu agencja kręci twierdząc, że przed podpisaniem umowy nie można skontaktować się z rodziną czy opiekunem, albo że w ogóle nie można i wszystkiego się dowiem na miejscu, umowy wysyłają do Niemiec, albo organizują wyjazd z dnia na dzień bez podania dokładnych warunków. Ogólnie jak na to wszystko patrze, to nasuwa mi się na język jedno słowo - burdel. Choć w burdelach to pewnie dbają o porządek. Nie myślałem, że będzie aż tak ciężko trafić na jakąś w miarę dobrą stelle, tym bardziej, że język oceniają mi wszędzie na komunikatywny/dobry. Czuję, że odpuszczę ten temat, bo nawet jeśli znajdę jedną stelle i porzucę pracę w Polsce, to potem mogę miesiącami przebywać na bezrobociu i szukać kolejnej stelli. Zastanawiam się nad inną pracą w Niemczech, bo szkoda mi tylu lat nauki języka. Dlatego pytam, czy na niemieckich warunkach pracy za najniższą krajową byłbym w stanie się mógłbyś spróbować w opiece, przez agencję, ale w heimach? Ja tak pracuję i ma to swoje plusy: nie musisz się martwić o mieszkanie oraz bilety do pracy/urlopowe, bo to opłaca i załatwia agencja, po pracy wychodzisz i masz wolne, z którym możesz robić, co chcesz. Minusy: nie jest to praca na stałe, więc wiąże się z częstymi tej pracy płeć męska jest raczej zaletą, najważniejsza jest zresztą znajomość języka i wykazanie, że się miało cokolwiek z opieką (nawet nad członkiem rodziny) do czynienia. Ostatnio edytowany przez squonk (2015-04-23 11:47:30) Offline #9 2015-04-23 12:55:45 pietre Member Zarejestrowany: 2012-12-12 Posty: 119 Re: Życie w Niemczech amelia napisał:pietre napisał:Pytałem o życie w Niemczech jako alternatywie dla bycia opiekunem, bo właśnie z poszukiwaniami jest kiepsko. Po pierwsze to gdzie nie dzwonie, to mówią, że nie ma zleceń dla mężczyzn, a jeśli są to rzadko. Jeśli już coś się trafi to albo bardzo ciężkie przypadki (agresywna demencja, duża waga itp.), albo po prostu agencja kręci twierdząc, że przed podpisaniem umowy nie można skontaktować się z rodziną czy opiekunem, albo że w ogóle nie można i wszystkiego się dowiem na miejscu, umowy wysyłają do Niemiec, albo organizują wyjazd z dnia na dzień bez podania dokładnych warunków. Ogólnie jak na to wszystko patrze, to nasuwa mi się na język jedno słowo - burdel. Choć w burdelach to pewnie dbają o porządek. Nie myślałem, że będzie aż tak ciężko trafić na jakąś w miarę dobrą stelle, tym bardziej, że język oceniają mi wszędzie na komunikatywny/dobry. Czuję, że odpuszczę ten temat, bo nawet jeśli znajdę jedną stelle i porzucę pracę w Polsce, to potem mogę miesiącami przebywać na bezrobociu i szukać kolejnej stelli. Zastanawiam się nad inną pracą w Niemczech, bo szkoda mi tylu lat nauki języka. Dlatego pytam, czy na niemieckich warunkach pracy za najniższą krajową byłbym w stanie się razu zapytam. Wiem co to kalt i warmmiete. Czy jeśli Kaltmiete wynosi 300 euro, a Warmiete 400, to rozumiem, że płacąc te 400 euro mam już w tym opłaconą wodę/prąd/ogrzewanie? Co mam rozumieć przez Nebenkosten? Internet/telefon?Spróbuj do Paloma Pflege 24 z Wieliczki, wiem, że tam mają parę Offline #10 2015-04-23 14:06:34 ewal8 Member Zarejestrowany: 2012-06-06 Posty: 1453 Re: Życie w Niemczech Pietre, a na stronę www zaglądasz?Tylko w dniu dzisiejszym widziałam parę ofert dla opiekunów. Niby pisało opiekun/opiekunka, ale warto zadzwonić i zapytać. Może spróbuj z tej firmy co ST? Nie pamiętam jak się nazywała, ale ST przypadła do gustu, a wiesz, że prezes na byle co się nie połakomi. Offline #11 2015-04-23 17:24:28 pietre Member Zarejestrowany: 2012-12-12 Posty: 119 Re: Życie w Niemczech Tak zaglądam. Tam też są jaja, bo albo ogłoszenia są już nieaktualne, a je zamieszczają, albo piszą M/K, a zgłoszenie jest tylko dla kobiet. Większość jest z firmy personalservice 24, która nie daje namiarów na rodzinę i opiekunki. Ostatnio edytowany przez pietre (2015-04-23 19:27:16) Offline #12 2015-04-23 19:27:16 ruda Member Zarejestrowany: 2011-06-01 Posty: 817 Re: Życie w Niemczech Nie wiem, jak jest w innych miastach, ale np. w Monachium nie wynajmiesz mieszkania bez umowy o pracę lub kogoś, kto za Ciebie poręczy. Tutaj jednoosobowy pokój z dwupalnikowa kuchnią + mała łazienka poza granicami miasta kosztują ok. 500 euro warm. Oczywiście + socjalne są, ale dla ludzi zameldowanych od lat w danej zależy od tego, gdzie chcesz się zaczepić i tak, jak dziewczyny piszą, bez kasy, którą musisz wyłożyć na wstępie, raczej nie ma co myśleć o mieszkaniu. Offline #13 2015-04-23 19:28:55 ruda Member Zarejestrowany: 2011-06-01 Posty: 817 Re: Życie w Niemczech pietre napisał:Tak zaglądam. Tam też są jaja, bo albo ogłoszenia są już nieaktualne, a je zamieszczają, albo piszą M/K, a zgłoszenie jest tylko dla kobiet. Większość jest z firmy personalservice 24, która nie daje namiarów na rodzinę i że zrezygnowałeś z pracy z mieszkaniem? Szukasz pracy jako opiekun 24/24? Offline #14 2015-04-23 19:45:53 pietre Member Zarejestrowany: 2012-12-12 Posty: 119 Re: Życie w Niemczech Pracuje w Polsce i jeszcze nigdzie nie wyjechałem Offline #15 2015-04-23 20:15:09 ruda Member Zarejestrowany: 2011-06-01 Posty: 817 Re: Życie w Niemczech pietre napisał:Pracuje w Polsce i jeszcze nigdzie nie wyjechałem Pytam czego szukasz, a nie o to, gdzie jesteś . Offline #16 2015-04-23 20:30:37 pietre Member Zarejestrowany: 2012-12-12 Posty: 119 Re: Życie w Niemczech Chciałem pracować jako opiekun, ale w prywatnym domu, a nie heimie. Jeśli trafi się dobra oferta to czemu nie. A jeśli nadal będzie taka bieda to będę myślał o innej pracy. Offline #17 2015-04-23 20:39:11 Giulietta36 New member Zarejestrowany: 2015-04-23 Posty: 5 Re: Życie w Niemczech pietre jeśli jeszcze szukasz lokum i pracy, zerknij sobie na - w poradniku niemcy mają kilka ciekawych informacji dotyczących mieszkań a w wyszukiwarce pracy jeśli dobrze pamiętam widziałam nowe oferty linki:wwwwwwpozdrowionka! G. Offline #18 2015-04-23 20:48:05 urszula47 Member Zarejestrowany: 2013-03-07 Posty: 1593 Re: Życie w Niemczech pietre napisał:Chciałem pracować jako opiekun, ale w prywatnym domu, a nie heimie. Jeśli trafi się dobra oferta to czemu nie. A jeśli nadal będzie taka bieda to będę myślał o innej Ci meila . Offline Podobne tematy : Praca opiekunki w Niemczech - Jest tu jakaś kobieta, która była w Niemczech i pracowała jako opiekunka? Potrzebuje na szybko dorobić i oczywiście w Polsce nie jest to możliwe, żeby jakąś sensowną pracę znaleźć więc tak myślę o wyjeździe, ale może właśnie zamiast pracy na jakichś farmach, w sadach czy na polu taka forma opiekunki by mi odpowiadała... Dobry pośrednik pracy dla opiekunek w Niemczech jaki ? - Może któraś z Was ma jakieś doświadczenia jeśli chodzi o pracę w Niemczech w roli opiekunki. Chciałbym wyjechać do takiej pracy, ale kompletnie nie wiem jak to wygląda jeśli chodzi o bezpieczeństwo, ewentualne sprawy od strony prawnej, z kim tu wyjechać, żeby to było legalne, żeby potem nie mieć potem jakichś problemów... prywatne życie opiekunek - Witam. Całkiem niedawno odbylam swój pierwszy wyjazd i zaczęłam się zastanawiać jak wygląda prywatne życie opiekunek... Zmiana opiekunki w Niemczech - Witajcie. Zbliżają się wakacje. Mam pytanie, czy któraś z opiekunek planuje wakacje? Mogłabym zmienić kogoś na 1 miesiąc, 5 tyg... Praca dla piekunki osoby starszej w Niemczech - Hej chciałam was zapytać czy korzystaliście z usług firmy eurocare znalazłam ofertę tej firmy na stronie http://eurocare...
Średni koszt życia w Pradze dla jednej osoby dorosłej wynosi 7866.32 zł, dla pary 12533.15 zł, a dla rodziny z dzieckiem 17225.28 zł. Nasza strona wykorzystuje pliki cookie w celu analizy ruchu, poprawy bezpieczeństwa i jakości świadczonych usług oraz personalizacji reklam.
Zróbmy mały eksperyment. Wyobraź sobie, że kładziesz się dzisiaj spać, a jutro budzisz się w amerykańskim łóżku. Po wyjściu z niego czekają na Ciebie amerykańskie wyzwania dnia codziennego. Koszty życia w USA nie są tak piękne jak Amerykański Sen. Czy wiesz, z czym będziesz musiał się zmierzyć? Dzisiaj bez dłuższych wstępów. Na pewno jesteś ciekaw odpowiedzi, dlatego od razu zapraszam Cię do przeczytania drugiej części artykułu o tym, jak się żyje w artykułu jest rozkminiacz Marcin Kluczek – znany Wam zapewne jako eMCI – dał się nam poznać jako wnikliwy uczestnik naszych dyskusji o finansach, które toczymy w komentarzach na blogu. Marcin jest absolwentem Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Na co dzień prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci. Jego pasją i pracą są technologie komputerowe – zajmuje się zarządzaniem produktami. Od kilku lat zgłębia tajniki finansów osobistych. Entuzjasta arkuszy kalkulacyjnych, które pomagają mu w pracy i podczas analiz produktów finansowych. W wolnych chwilach pracuje nad „projektem Buddy” – narzędziem do zarządzania finansami pierwszej części artykułu przedstawiłem Wam modelową rodzinę Jonesów, która mogłaby mieszkać gdzieś w Stanach. Zarabiają $100,000 rocznie, mieszkają w przeciętnym domu, mają dwa auta, odkładają na emeryturę aż $21,000, mają polisę zdrowotną i zamierzają zapłacić za studia swoich dzieci. Pozostaje im na życie $49,000 rocznie. Nieźle, prawda? Sprawdźmy, czy taka kwota pozwala żyć na poziomie klasy średnia – middle class W Słowniku Języka Polskiego czytamy, że jest to grupa ludzi zamożnych o ustabilizowanej sytuacji finansowej i zawodowej. Oxford Dictionary definiuje klasę średnią jako grupę społeczną znajdującą się pomiędzy klasą robotniczą a klasą wyższą. Do klasy średniej zalicza profesjonalistów i przedsiębiorców wraz z rodzinami. Amerykanie nieco inaczej rozumieją to pojęcie. Nic dziwnego, wszakże mentalność amerykańska kształtowała się w realiach świata oddalonego o tysiące kilometrów i nierzadko w opozycji do podzielonej klasowo Europy. W USA nie ma panów, bo wszyscy są panami. To samo jedzą i tak samo chodzą – oceniali imigranci z Austro-Węgier [A. Chwalba, Historia Powszechna Wiek XIX, Warszawa, 2008, s. 30]. Linie dzielące społeczeństwo na klasy są bardzo różne, ale dominują kryteria ekonomiczne – dochody, wartość majątku, styl życia wymagający wydatków na pewnym poziomie. CNN w ciekawy sposób przedstawia czynniki kwalifikujące do tego, aby zostać uznanym za klasę średnią. Do klasy średniej należy gospodarstwo domowe o dochodzie wyższym od 20% najbiedniejszych i niższym niż 20% najbogatszych gospodarstw domowych. Pew Research Center definiuje klasę średnią jako mieszczącą się w przedziale od 66,6% do 200% w odniesieniu do mediany dochodów gospodarstw domowych. W 2014 r. oznaczało to zakres od $42,000 do $125,000. Do klasy średniej należało 51% gospodarstw domowych. Klasa wyższa obejmowała 20% społeczeństwa, a pozostałe 29% stanowiło klasę niższą. Wartość netto w przedziale od $0 do $401,000 (mniej niż najbardziej majętne 20%).Poziom wydatków na jedzenie, transport, rozrywkę, rachunki i „inne przedmioty” na poziomie $38,200 do $49,900 rocznie. Styl życia klasy średniej obejmuje: posiadanie domu i samochodu, polisy zdrowotnej, oszczędności emerytalnych, zapewnienie dzieciom wyższej edukacji i od czasu do czasu sfinansowania rodzinnych zaznaczyć, że przytaczane przeze mnie dane statystyczne odnoszą się do całych Stanów, które są bardzo zróżnicowanym pod kątem kosztów życia i zarobków. To samo $100,000 w „biednej” Oklahomie ma zupełnie inną wartość, niż w „bogatym” New Jersey. Oto kilka linków, które doskonale oddają różnicę 1, 2, 3, 4. Życie na dobrym poziomie Powracając do wspólnego mianownika powinniśmy zadać sobie pytanie czy $100,000 pozwala na życie na dobrym poziomie. W 2014 roku USA Today pokusił się o dokonanie analizy ile powinna zarabiać czteroosobowa rodzina, aby realizować American Dream – było to wówczas $130,357 (de facto powyżej progu dochodowego klasy średniej), w tym:Hipoteka zaciągnięta na kwotę $247,500 wraz z kosztami utrzymania nieruchomości Jedno auto „sportowe”Rodzinna polisa zdrowotnaRodzinne wakacje raz do rokuKoszty życia codziennego: jedzenie, ubrania, federalne i stanowe – 30%$17,500 wpłacone na program emerytalnyZ pewnością zauważyliście, że USA Today scharakteryzowało American Dream w sposób bardzo zbliżony do tego jak CNN określiło styl życia, który prowadzą członkowie klasy średniej. Jednocześnie zachodzi pewna rozbieżność. Według CNN gospodarstwo domowe klasy średniej zarabiało do $125,000 w 2014 roku. Z kolei USA Today wyraźnie daje do zrozumienia, że przychód potrzebny do życia na „odpowiednim” poziomie jest osiągany przez klasę wyższą rozumianą jako najlepiej zarabiające 20% Dream nie dla przeciętnego AmerykaninaJonesowie mieli $49,000, aby opłacić hipotekę, rachunki, pokryć koszty użytkowania dwóch samochodów, opieki nad dziećmi, kosztów życia codziennego, rozrywki i wakacji. Rzućmy okiem na te koszty (podane kwoty są dużym zaokrągleniem):Hipoteka ($180,000 zaciągnięta na 30 lat, oprocentowanie stałe 4,25%) – $10625,88 rocznie + ubezpieczenie i koszty drobnych napraw i ulepszeń ~$12,500 rocznieUtrzymanie dwóch aut wraz z utratą wartości ~$8,000 za Mustanga, ~5,000 za Kia, razem ~$13,000 rocznieOpieka nad dziećmi w Child Care Center ~2 * $200 tygodniowo * 50 tygodni, w późniejszym okresie zatrudnienie opiekunki ~$20,000 rocznie Żywność, odzież, chemia, kosmetyki ~$1000 miesięcznie, $12,000 rocznieRodzinne wakacje ~$2,000 rocznieRachunki (telefon, internet, kablówka, netflix, elektryczność, woda, śmieci) ~$400 miesięcznie, ~$5000 rocznie Łącznie $64,500. Jonesowie mieli do dyspozycji „zaledwie” $49,000. Brakuje $15,500 a Henry i Emma nie chodzili do restauracji, nie odwiedzili rodziny z okazji Święta Dziękczynienia, nie zrobili wielkiej imprezy prezentowej z okazji… Tu wstaw kilka dobrych powodów, aby wydać dużo pieniędzy. Henry nie zabrał rodziny na mecz NBA (koszykówka), NFL (football amerykański), NHL (hokej) ani MLS (football). Dzieci nie chodzą na fajne zajęcia poza domem, bawią się w ogródku. Nie ma też mowy o funduszu bezpieczeństwa, ani dodatkowych oszczędnościach i inwestycjach. Ba, nie ma nawet mowy o nowych iPhonach co roku – słabo jak na klasę średnią. Zakładamy też, że nie musieli brać bezpłatnego urlopu na opiekę nad chorymi dziećmi, co uszczupliłoby ich dochody. Jonesowie próbując żyć na poziomie, na jakim „powinna żyć” amerykańska klasa średnia, szybko zostaliby bankrutami. Zabrakłoby im – tu nieco strzelam – $30,000 rocznie. Liczby, które podaję, z pewnością nie są dokładne. Wiele zależy od miejsca, w którym żyliby Jonesowie. Być może zabrakło by im $10,000 a być może $50,000 rocznie. Monima w komentarzu pod pierwszą częścią artykułu napisała, że żłobek kosztuje $18,000. Pozdrawiała ze Seattle, jednego z droższych miast w USA. Co zrobić, gdy kołderka jest za krótka?Co zrobią Jonesowie? Zrezygnują z programu emerytalnego? Przestaną odkładać na studia dzieci? Gdyby odpuścili sobie w obu przypadkach, budżet prawie by się spinał. Mustang pójdzie w odstawkę, a na jego miejscu pojawi się dziesięcioletnia Honda Civic lub Toyota Corolla i będzie OK ☺ Prawie OK, ponieważ to już nie będzie poziom wiodącej spokojne i dostatnie życie klasy średniej. Jonsowie dużo by konsumowali, ale nie odkładaliby na studia dzieci i ograniczaliby wpłaty do 401k do minimum polegając na Social Security (amerykański ZUS). Żyliby od pierwszego do pierwszego (paycheck to paycheck), bez oszczędności jak przeciętni Amerykanie. No prawie… Powinni jeszcze mieć sporą ilość kredytów. Przeciętny Amerykanin nie ma oszczędności, ale ma długiŻycie od wypłaty do wypłaty jest w Stanach powszechne – 78% robotników zatrudnionych na pełny etat żyje od pierwszego do pierwszego. Zaledwie 39% Amerykanów w wypadku zdarzenia losowego jest w stanie wygospodarować $1,000 gotówką. Mediana oszczędności emerytalnych jest bardzo niska. Balansowanie na krawędzi wydaje się być normą, a dostatnia emerytura jest dla wielu rodzin jedynie marzeniem. Chyba, że zadowoli ich czek z Social mają za to 3,82 biliona dolarów w długach konsumenckich. $3,820,000,000,000Na te długi składają się głównie: około bilion w kartach kredytowych i pożyczkach, nieco ponad bilion w kredytach samochodowych i leasingu i 1,5 biliona w pożyczkach studenckich. Te ostatni typ długów rośnie w przerażającym pożyczek studenckich jest dosyć skomplikowany. Wyróżniamy pożyczki: rządowe, rządowe subsydiowane, prywatne z gwarancjami rządowymi. Sytuację komplikuje fakt, że często brane są na poszczególne semestry. Dodatkowo jedna pożyczka może pokrywać czesne, a inna wydatki związane z utrzymaniem podczas studiów. Świeżo upieczony absolwent może opuścić uczelnię z plikiem kilkunastu pożyczek wziętych na różnych zasadach. Jeżeli miał szczęście i zakwalifikował się na jakąś formę pomocy dla studentów (granty, subsydia rządowe, stypendia), weźmie o wiele mniejsze pożyczki. Na pomoc rodziców wielu nie może liczyć. Nic zatem dziwnego, że 60% studentów opuszcza mury uczelni z długami. W 2016 roku było to średnio $28,400. Pożyczki studenckie – błogosławieństwo czy przekleństwo?Student loans mimo skomplikowania wydają mi się bardzo interesujące. Po pierwsze, wartość pożyczek stabilnie rośnie. Nie było załamania widocznego w saldzie kart kredytowych i kredytów samochodowych po kryzysie 2008 r. Po drugie – większość pożyczek jest udzielona bezpośrednio przez rząd lub z gwarancją rządową, co wydaje mi się czynnikiem mocno inflacjogennym w zakresie wyższej edukacji. Po trzecie – od 2005 roku pożyczki studenckie jako jedyne nie są wymazywane poprzez ogłoszenie bankructwa. Student może mieć przebaczone (forgiven) długi hazardowe, ale pożyczkę studencką musi oddać. Po czwarte – kredyty studenckie potrafią rosnąć. Interest/fees capitalization (dopisywanie niezapłaconych odsetek i kar umownych do salda kredytu) jest w Stanach dozwolone! Przypadki osób, których saldo kredytów studenckich jest kilkakrotnie wyższe niż w dniu opuszczenie szkoły, nie są rzadkością. Takie praktyki są w Polsce zakazane. W Stanach nadal zbierają żniwo. Byli studenci, których nie stać na spłatę kredytów, są w potrzasku. Nie mogą zbankrutować z powodu długów studenckich, więc pożyczkodawcy mogą naliczać im kary umowne i skłaniać do podejmowania niekorzystnych dla nich decyzji. Po piąte – sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że zostały wprowadzone liczne rządowe programy, których celem jest oddłużenie absolwentów, którzy zaciągnęli pożyczki rządowe. Szczególnie traktowane są osoby, które będą pracować w służbie publicznej. Dedykowane programy mają również nauczyciele, pielęgniarze, doktorzy, prawnicy. Można się w tym wszystkim pogubić. Kto ma pożyczkę prywatną, może tylko wiem jak dla Was, ale dla mnie pożyczki studenckie są doskonałym przykładem na to, jak można przeregulować rynek i bohatersko walczyć z problemami, które się samemu stworzyło. Czy nikt nie zauważył tego słonia w salonie? Źle postawiłem pytanie. Dlaczego nikt nie chciał zauważyć tego słonia?BIK na sterydach – FICO, Vantage Rzeczą niezwykle ważną w Stanach jest scoring kredytowy. Dobry scoring przydaje się nie tylko podczas brania taniego kredytu, ale również poszukiwania domu na wynajem, a nawet szukania pracy. Nie żartuję. W Stanach odpowiednio wysoki FICO score (przedział 300-850 punktów) to przepustka do wynajęcia fajnego mieszkania lub zmiany pracy na inną. Kto chciałby wynająć mieszkanie komuś, kto ma niski scoring? Tak osoba wydaje się niewiarygodna. Kto chciałby pracować z kimś niegodnym zaufania? Chcesz zapłacić gotówką za pół roku z góry, ale nie ufa ci FICO (bo nie pożyczasz od nikogo), więc ja też ci nie zaufam. Pokrętna to logika, ale kilkakrotnie spotkałem się informacjami potwierdzającymi takie praktyki. Tymczasem FICO określa jedynie jak dobry jest klient w oddawaniu pieniędzy wierzycielom. Czasem po prostu bada jak skuteczni są konsumenci w nabijaniu punktów, które mogą im się w życiu przydać. W sieci jest mnóstwo poradników jak nabijać punkty FICO. Popularną taktyką jest piggybacking polegający na podpinaniu się pod kartę kredytową osoby z długą i dobrą historią kredytową. Przypomina to nieco korzystanie ze zniżek rodziców podczas zakupu polis OC/AC. Specjaliści z FICO odwalili kawał naprawdę dobrej roboty wkręcając wszystkich w swoją grę. Banki są z pewnością zachwycone współpracą. Jeśli klient ma wysokie scoring, to dobrze, można mu śmiało pożyczyć na dom, uruchomić HELOC, zaproponować platynową kartę kredytową i leasing w promocji. Jeśli klient ma niski scoring, to nawet lepiej…Subprime ma się świetnieKażdy kto interesował się krachem w 2008 roku, słyszał o kredytach hipotecznych typu subprime, których udzielano niemal każdemu, kto oddychał. Nieważne, że nie był w stanie zapłacić ani jednej raty kredytu po zakończeniu okresu promocji. Bank, który udzielił takiego lipnego kredytu już dawno sprzedał ten kredyt, więc to już nie był jego problem. Niech się martwi ten, kto kupił. Przez kilka lat wydawało się, że rynek się oczyścił z kredytów wysokiego ryzyka, ale one powróciły i to na wielu rynku kredytów hipotecznych nie ma ponownie większego kłopotu z otrzymaniem kredytu z minimalnym 3% wkładem własnym. Fannie i Freddy znów są gotowi do pożyczania klientom, którzy w zasadzie nie mają własnych środków. Wtóruje im FHA (Federal Housing Administration). Jest nawet program, który sfinansuje większość skromnego wkładu własnego – FHA DPA. Wszystkie trzy organizacje działają na mocy specjalnych ustaw federalnych. Są po to, aby „każdego” Amerykanina było „stać” na sfinansowanie zakupu domu. Na rynku kredytów samochodowych i leasingu, klient z nienajlepszym scoringiem jest mile widziany. Co prawda nie dostanie promocyjnego leasingu na Kię Rio S, ale na pewno coś się znajdzie. Klient z Los Angeles ze świetnym scoringiem na poziomie 820 dostanie leasing (najem długoterminowy) bez wkładu własnego na 4 lata za jedyne $292 miesięcznie + podatki. Dla scoringów 720 i 620 będą to odpowiednio $300 i $344. Kto oferuje kredyty klientom z bardzo niskim scoringiem, zarabia więcej. Można wcisnąć komuś kredyt oprocentowany na 15-20%. Jeśli klient nie zapłaci, firma przejmuje auto, sprzedaje je na aukcji, a klient zostaje z długiem i bardzo nieciekawym wpisem w historii kredytowej. W najgorszej sytuacji są klienci, którzy niedawno zbankrutowali. Po skorzystaniu z karty „bankrut” muszą solennie spłacać nowo zaciągnięte zobowiązania. Są również karty kredytowe dla klientów z niskim scoringiem. W Stanach nie ma federalnego ograniczenia oprocentowania jakie mogą pobierać banki. Były, ale zostały zniesione w latach 80-tych ubiegłego stulecia. Dla klienta z wysokim FICO karta oprocentowana jest na poziomie 13-14%, dla klienta z niskim FICO 26-28%. Z taką kartą można naprawdę łatwo wpakować się w poważne kłopoty. Przywykliśmy, że w Polsce kredyt albo się dostaje, albo nie, a maksymalne oprocentowania jest regulowane ustawowo. W Stanach kredyt dostaje się niemal zawsze, ale jego cena zależy od FICO score. Na koniec wisienka na torcie. Payday loans, czyli chwilówki. To już zabawa dla żądnych największych wrażeń i pożyczkodawców bez sumienia. APR (odpowiednik RRSO) na poziomie 600-700% nie jest rzadkością. Klasyczny predatory lending. Jeżeli ktoś potrzebuje natychmiast spieniężyć czek, liczne firmy z przyjemnością pomogą za „maleńką” opłatą. Czas wracać!Jak Wam się podobała podróż po Stanach? Fajnie było, prawda? A może jednak było strasznie? Oj, byłoby na co narzekać 🙂 Przecież tam przeciętnemu Jonesowi żyje się, hmm, przeciętnie – a miało być tak pięknie! Amerykańska klasa średnia została dociśnięta przez stagnację płac od lat 70-tych i olbrzymi wzrost kosztów życia: edukacja, opieka zdrowotna, ceny nieruchomości poszybowały w kosmos. College nie gwarantuje już dobrej pensji dla każdego absolwenta. Jak żyć? Spróbujmy wyciągnąć wnioski Świat się zmienia i nic nie jest dane na zawsze. Wygodne i beztroskie życie przeciętnego Amerykanina to pieśń przeszłości. Być może obraz od początku był zbyt wyidealizowany lub był jedynie krótkotrwałą anomalią, która szybko została skorygowana? Dobra pensja po studiach to również przeszłość. Dyplom to tylko papier. Liczą się unikatowe umiejętności, wiedza i chęć rozwoju. Lekarze, prawnicy i inżynierowie zarabiają w Stanach ponadprzeciętnie. Razem z drobnym biznesem zasilają szeregi klasy „powyżej średniej”. W Stanach jedni nazwą ich klasą wyższa, inni średnią wyższą. W Europie uchodzili by po prostu za klasę średnią. Mniejsza o terminologię. Różnicę robi to, że nie są przeciętni. Właśnie ta grupa realizuje swój American Dream. Wybierają trudne studia, nierzadko biorąc wysokie kredyty i ryzykują prowadząc działalność gospodarczą. Świat się zmienił, a wymagania wzrosły i jedynie około 20% najlepiej zarabiających Amerykanów wiedzie dostatnie życie w stylu „klasy średniej”. Świat staje się coraz bardziej skomplikowany. Prosty podział na kapitalizm i socjalizm już nie obowiązuje. Amerykanie uważają, że żyją w kraju kapitalistycznym. Oczywiście mają do tego prawo, aczkolwiek Food Stamps i ograniczanie wolności wypowiedzi na studiach przypominają mi PRL. Słyszeliście o politycznej poprawności? Została doprowadzona do poziomu absurdu. Uczelnie mają swoje regulaminy (speech codes), pewne określenia są zakazane. Zdarza się, że ktoś nie może wygłosić odczytu, ponieważ jego poglądy mogłyby zostać odebrane za zbyt kontrowersyjne. Bywa, że należy ostrzegać (trigger warnings) o tym, że pewne wypowiedzi mogą być dla kogoś przykre. Takie rzeczy mają miejsce na uczelniach, które powinny być miejscem żywych dyskusji i ścierania się różnych poglądów. Doszło do tego, że uniwersytet chicagowski, jedna z najbardziej szacownych uczelni na świecie, w liście informującym o przyjęciu na studia, odżegnywał się od takich praktyk. Do tego dochodzą państwowe bailouty banków, oddłużanie absolwentów uczelni. Czyż źle zarządzane banki nie powinny upaść, a obywatele spłacić swoich długów? Przyznaję, że wybieram sobie teraz co ciekawsze smaczki, jednak nie posądzam Stanów o bycie państwem socjalistycznym. Świat się po prostu zmienił, skomplikował. Zamiast podziału na czarne i białe, mamy wiele odcieni szarości. Ameryka to kraj wielkich możliwości, ale i dużej odpowiedzialności obywatela ma własny los. Podatki są niższe niż w socjaldemokratycznej Europie, ale obywatel musi zadbać o siebie. Jeżeli nie chce polegać na różnych formach pomocy od państwa i żyć na dobrym poziomie, powinien odkładać duże kwoty na emeryturę i opiekę medyczną. Wielu z nas uważa, że obywatel poradzi sobie lepiej przy zminimalizowaniu roli państwa. W Stanach postawiono na taką minimalizację jednocześnie nakładając coraz większe regulacje na szkolnictwo i opiekę medyczną. Niestety ten model nie do końca się sprawdził i obecnie państwo mocno angażuje się w redystrybucję dochodów i pomoc społeczną. Coś poszło nie tak i powinna to być dla nas lekcja. Amerykanie z różnych powodów nie odkładali odpowiednich kwot, a państwo wtrącało się w wolny rynek – kiełbasa wyborcza to nie tylko polska specjalność. Skoro większość społeczeństwa uważa się za klasę średnią, można zbić na niej niezły kapitał polityczny. Polska to kraj wielkich możliwości. Naprawdę tak uważam. Jest wiele do poprawienia, ale spójrzmy, gdzie byliśmy 10-20-30 lat temu. Od 1989 r. państwo się rozwija, powstaje nowa infrastruktura, obywatele się bogacą. Po szczycie koniunktury nastąpi dołek, nie bogacimy się równomiernie, ale trudno zaprzeczyć, że co dekadę jest lepiej. Otworzył się przed nami świat. Wiedza jest tania i dostępna niemal dla każdego. Kto ma Internet, ma dostęp do ogromnego zasobu wiedzy teoretycznej i praktycznej. Kto zna angielski, ma dostęp do wiedzy całego świata. Nigdy wcześniej ludzie nie byli tak równi. To wielka szansa, wielki dar naszych czasów i zarazem wielki sprawdzian dla człowieka, który ma możliwość skorzystania z tych zasobów w dowolny sposób. Co dziś zrobimy w sieci? Obejrzymy śmieszne filmiki, czy przejrzymy zasoby Khan Academy? Mamy Dream?Historyk, który nigdy nie był w Stanach, pisze obszerny artykuł na blogu poświęconym finansom. Czyż nie brzmi to dziwnie? Kilkanaście lat temu to byłoby nie do pomyślenia, ale zrobiłem to. Dlaczego? Bo chciałem i miałem do tego środki: Internet, wolność słowa, dzięki uprzejmości Marcina Iwucia dostęp do platformy, na której pojawiła się publikacja. Coraz bardziej zasadne wydaje się stwierdzenie, że chcieć, to pora na zdefiniowanie Polskiego Snu utwierdzającego człowieka w przekonaniu, że nie musi żyć od pierwszego do pierwszego za marną pensję, z pracy, której nie lubi? Że życie jest pełne możliwości dla tych, którzy mają odwagę, a czasem odrobinę bezczelności, aby zarówno czerpać ze świata pełnymi garściami, jak i dawać światu to, co w człowieku najlepsze: pracowitość, odkrywczość, chęć czynienia świata lepszym, umiejętność pokonywania własnych kto uważa, że się nie da, że świat jest zły i zniweczy wszystkie nasze starania, ma dwie możliwości. Może być zadowolonym z siebie narzekaczem, który będzie miał rację. Może też dać sobie szansę mylić się i wziąć przykład z człowieka, który grając przez 14 lat w NBA był jednym z najbardziej rozpoznawalnych graczy ligi. Zasłynął blokując legendę NBA – Patricka Ervinga (213 cm wzrostu), odebrał piłkę Michaelowi Jordanowi i Scottiemu Pippenowi. Muggsy Bogues ma zaledwie 158 centymetrów wzrostu. Natura nie dała mu wielkiego wzrostu, ale dała mu wielkie you work hard, if you’re focused and believe in yourself, it doesn’t matter what other people think. You can achieve anything – Muggsy mojej strony to już koniec wywodów o Stanach. Była to dla mnie wspaniała podróż za Ocean. Nie raz byłem szczerze zaskoczony. Czasem zniesmaczony tym, czego się dowiedziałem. Teraz bardzo się cieszę, że zdecydowałem się na tę wycieczkę. Podróże kształcą, skłaniają do przemyśleń i weryfikacji własnych przekonań. Przedstawiony przeze mnie obraz jest pewnym uogólnieniem, uproszczeniem złożonej rzeczywistości. Mam jednak nadzieję, że było to dla Was ciekawe doświadczenie i macie własne przemyślenia. Podzielcie się nimi w komentarzu. Ja tymczasem wracam do Nazwisko Jones pojawiło się w artykułach nieprzypadkowo. W okresie międzywojennym publikowano w Stanach komiks Keeping Up with the Joneses przedstawiający rodzinę, która usiłowała dorównać swoim sąsiadom. W komiksie wiele się mówiło o Jonesach, ale nigdy nie pojawili się jako narysowane postaci. Powiedzenie to keep up with the Joneses utrwaliło się w Stanach jako synonim oceny własnej pozycji przez pryzmat otoczenia i próba dorównania sąsiadom, znajomym, kolegom z pracy. Czyż to nie brzmi znajomo? Jedną trzecią tego tekstu pisałem w szpitalu, siedząc na średnio wygodnym krześle, stukając w ekran taniego smartfona, korzystając z aplikacji Notatnik. Świat daje nam ogrom możliwości. Korzystajmy.
.